Return of Amibosz
Po zrobieniu nowego szablonu na moim pierwszym blogu, ten trochę mnie załamał, szczególnie, że nie widziałam go od dawna. Już wiem co trzeba zrobić z tym blogiem. Znaleść nowy rysunek na szablon, zdecydowanie. Tylko obawiam się, że nie ma niczego ładnego z Amiboshim. Ale wracając do serca blogu:
Spojrzałem w lustro. Znałem tą twarz. Te piękne rysy, jak u greckiego boga. Te piękne włosy wpadające delikatnie do niebieskich oczu. Tak, to ja. Amiboshi. Powróciłem. Ale przydałoby się coś zmienić w moim życiu - pomyślałem. Jestem zbyt piękny, by żyć takie samo życie, w kółko i kółko. Dlatego postanowiłem.
Wstałem. Chwyciłem wielką górkę papierów i otworzyłem każdy po kolei. Listy. Listy do mnie. Wychwalające mnie i moje boskie ciało. Ah, jaki jestem piękny. Nie czekając więcej, sięgnąłem po długopis i zacząłem odpisywać na każdy list.
***
Parę dni później otrzymałem pierwsze odpowiedzi. Wszystkie oczywiście pochwalajace mnie znów. Zdecydowałem, że skoro moi fani nadal mnie kochają, czas na pokaz w telewizji.
amiboshi 2009-05-20 13:20:45
skomentuj (1)
AMIBOSZ IS BACK!
kroki...
meloda...
to flet...?
nie...
to niemożliwe...
a jednak...
Obudziłem się z przerażeniem w oczach (lecz pięknymi wlosami, jeszcze pachnącymi olejkiem) i rozejrzałem się po moim pięknym i eleganckim pokoju. Wszędzie było ciemno.
Wstałem pośpiesznie chrzcąc podłogę mymi pięknymi stopami i podeszłem do najbardziej bezpiecznego kufra w moim pokoju. Otworzyłem go za pomocą klucza wiszącego obok (czasami się zastanawiam czy to nie zbyt oczywiste?). W kufrze leżał mój flet.. w nienaruszonym stanie.
Odechnąłem, a moje włosy pięknym i rytmicznym ruchem opadły na moje ramiona.
Zawróciłem do swojego łóżka, gdy nagle zorientowałem się, że do moich wielkich okien klei się jakaś dziwnie ubrana dziewczyna.
Futro, głupi wyraz twarzy, ciemna skóra -od razu się domyśliłem kto to. Kolejna z moich fanek.
-Jestem Ishi! -krzyczała dziewczyna przez okno podniecając się na mój widok.
Od razu zabrała ją straż odsłaniając blask księżyca, ktory teraz padał na moje pięknie gładkie policzki.
Ishi odbijało mi się w głowie. Ishi Ishi Ishi Ishi Ishi Ishi Ishi - skąd ja ją znałem?
Następnego dnia wstałem prawą nogą, by unikać nieszczęścia, i zamaszystym ruchiem sięgnąłem po szczotkę do moich lśniących włosów.
Ukratkiem spoglądnąłem na stoliczek obok mojego łózka i zauważyłem listy od fanek. I wtedy mnie to tknęło. Ta cała Ishi, czy jak jej tam, była tą dziewczyną z Grenladnii, ktora oglądała mnie na lodowym telewizorze. Trochę mnie rozśmieszyło, "lodowy telewizor", jak takie coś może w ogólę istnieć?
Doszłem do wniosku, że dziewczyna nie jak się ma do mnie, i jest palnięta. Dostojnym krokiem opuściłem swój pokój i ruszyłem ku mej limuzynie, która zawiezie mnie na następny wywiad.
amiboshi 2007-09-23 17:39:25
skomentuj (2)
Biedny Amiboshi
Doszedłem do wniosku, że nie mogę się tak zaniedbywać. Postanowiłem na jakiś czas wyjechać i zrobić sobie odpczynek nad morzem.
Zacząłem się pakować, wybierając tylko rzeczy niezbędne: krem do opalania, żel do włosów, ubrania, 20 grzebieni na wypadek gdyby jakiś się popsuł, 5 szczotek (do zębów i włosów), perfumy i najpiękniejszy kostium kąpielowy jaki mam.
Zabrałem się na lotnisko i wyjechałem. Planuję wrócić niedługo i przeczytać listy od fanek.
Amiboshi
amiboshi 2007-05-06 17:11:00
skomentuj (1)
Zmiana
Postanowiłem, że mam dość. Dość mego zachowania ostatnio. Non stop użalałem się nad sobą rujnując mą urodę.
Ale temu już stop. To przeszłość. Teraz powracam ponownie jako Amiboshi! Piękny, boski i wspaniały!
Tak więc aby jakoś to uczcić wyszłem na spacerek po centrum handlowym. Omijając to, że potem bolała mnie ręka, biorąc pod uwagę ile autografów musiałem dać, to bawiłem się w miarę świetnie aż do momentu, kiedy zobaczyłem jakąś eskimoskę.
Siedziałem sobie w McDonaldzie jedząc nisko kalorycznego hamburgera dając mojemu boskiemu organizmowi jakieś zmiany raz na parę lat, a tu patrzę do szyby przyczepiona jest jakaś dziewczyna. Od razu domyśliłem się, że obserwuje moje piękno, ale to co robiła było przesadą.
Ona stała twarzą w szybie! Nie mogłem uwierzyć moim pięknym niebieskim oczom, ale biorąc pod uwagę, jak piękne są, musiałem im uwierzyć.
Ona miała nos tak obleśnie rozpaćklany na szybie. Od razu kazałem ją wykopać z tego centrum i wydalić z kraju.
Coś mi się wydaje, że to ta wariatka, która pisała o jakimś lodowym telewizorze.
No mniejsza, to nie zmienia faktu, że wciaż jestem piękny i jestem w przewspaniałej formie. Nie mogę się doczekać pierwszego wywiadu. Będę mógł opowiadać o tym jak piękny, mądry, boski, seksowny, cudowny, inteligętny, sprytny, czarujący i przedewszystkim skromny jetem!
amiboshi 2007-02-28 17:20:38
skomentuj (1)
Pusty miesiąc
-Panie Amiboshi, co pan teraz zrobi? Nie wypowiadał się pan przez cały miesiąc! Prawie dwa!
Spojrzałem na tego człowieka znacząco. Zdenerwował mnie przypominając o mym bólu głowy.
-Jeżeli jeszcze nie zauważyłeś, miałem problemy zdrowotne. Chyba byś nie chciał jakiegoś głupiego wywiadu za moje życie? -Spojrzałem na niego układając sobie swoje piękne włosy by pokazać, że należy mi się szacunek.
-Ależ panie Amiboshi, to miesiąc...
-Przeżyję z tym. -Westchnąłem z zrezygnowaniem.
-Ale Panie Amiboshi...
ciag dalszy nastąpi
amiboshi 2007-02-02 10:43:39
skomentuj (2)
Wywiad z wiązku z Australią
Wyszedłem z mej willi. Spodziewałem się tego - dopadło mni stado dziennikarzy.
Pierwszy zapytał -"Panie Amiboshi, czy to prawda, że wybiera się Pan na wakacje z rodziną do Australi na trzy tygodnie?"
Spojrzałem na niego. Poprawiłem okulary przeciwsłoneczne.
"Tak" - odpowiedziałem szybko, stanowczo i treściwie.
Zadawali następne pytania:
"Panie Amiboshi, czy nie boi się pan o swoją cerę?" - Na to musiałem odpowiedzieć - "Używam najlepszych kremów, powinienem być bezpieczny"-powiedziałem po czym pogładziłem skórę na twarzy.
"Panie Amiboshi, czy będzie pan na plażach nudystów?" - sporzałem na niego i prychnąłem.
"Panie Amiboshi, jak pan przeżyje dwa dni bez spania? Co z pana cerą?" - "Kobieto, rozumiem, że wy, kobiety, musicie spać, by wyglądać pięknie, ale ja, Sam WIELKI Amiboshi, nie potrzebuję tyle snu. Wystarczy, że będę wierzył w swoje siły."
Bez komentowania pozostałych pytań, weszłem do swej niebieskiej limuzyny i odjechałem.
amiboshi 2006-12-14 18:01:28
skomentuj (2)
Wywiad
Witamy w naszym studiu telewizji Amiboshi-Sama. Dzisiaj w naszym programie, przewspaniały wywiad z naszym głównym bohaterem, Panem Amiboshim.
Panie Amiboshi, co pan sądzi o ostatnich wydarzeniach na świecie. Co pan myśli o biednych ludziach umierających na świecie?
Hym... Muszę przyznać, że nie za często o nich myślę. Więcej czasu muszę poświęcić swoim włosom, by nie były zatłuszczone, a także mojej cerze. Nie mogę się za bardzo denerwować, by nie porobiły mi się zmarszczki, więc nie myślę o tak przykrych rzeczach. Dużo nie mogę pomóc, więc staram się o tym nie myśleć i być szczęśliwym.
A co pan by uznał za definicję szczęśliwej osoby?
Przedewszystkim, ja. Inaczej mówiąc, osoba tak piękna z wyrazistymi cechami twarzy i ciała. Mój wygląd pozwala mi być szczęśliwym, ponieważ jestem piękny. Jestem boski, więc mogę się cieszyć, że nie spotkało mnie coś strasznego.
Czyli uważa Pan, Panie Amiboshi, że jest pan szczęśliwy żyjąc tylko dla swoich włosów?
Nie nazwałbym tego, życia tylko dla moich włosów. Raczej, życia dzięki moim włosom. Dzięki nim, jestem piękny i ludzie mnie kochają. Dzięki swojej osobowości jestem kimś kogo ludzie na tym świecie uwielbiają. Na przykład, wracając do tych ludzi umierających na świecie, co trzy sekundy. Byli głodny, cierpieli, ale co oni musieli poczuć jak zobaczyli me oblicze w jakimś telewizorze w sklepie? Jakie bogosławieństwo ich trafiło, że mieli tą szansę mnie zobaczyć.
A co z resztą? Tą, która nie miała dostępu do cywilizacji?
Uznajmy, że teraz mają o wiele lepiej. Ponieważ mogą mnie zobaczyć. Cierpieli, owszem, ale czy to nie wspaniałe móc mnie teraz ujrzeć w pięknym świetle dnia? Zobaczyć kazdy najmniejszy odbłysk na moich włosach, w moich oczach? Świat jest piękny, ja też, i powinniśmy się cieszyć.
No a jak pan uwarza, dlaczego pana włosy są takie piękne?
To dzięki temu, że od początku życia dbałem o siebie. Zdecydowanie. Zawsze myłem w najlepszej wodzie używając najlepszego szamponu. W sumie, to może też być mój urok. Jak w tej rekalmie, Maybeline, czy jak to się zwie. "Może to jej urok, może to Maybeline". U mnie tak samo, "Może to jego urok, może to jego boskość".
A co Pan sądzi o pańskich fanach? Czy nie jest to zbyt uciążliwe tak wciąż czytać te miliony listów od fanek i odpisywać im?
Owszem, czasem jest to nieznośne. Szczególnie, gdy dostaję jakiś fantazyjny list, że dziewczyna obudziła się na środku pola ryżowego i nagle ją olśniło, że mnie kocha, lub widziała mnie w lodowym telewizorze na środku Anktarktydy! Czasem naprawdę można się pośmiać czytając te listy od moich fanek. Ale cieszę się w sumie, że je dostaję, ponieważ pozwalają mi one wierzyć w siebie. Wiesz, jakbyś czytał pareset listów dziennie na temat Twojej urody, chyba byś nie miał żadnych powodów do zmartwień.
Racja.. Hehe.. Dziękujemy Panie Amiboshi, za ten fascynujący wywiad! Nie możemy doczekać się następnego spotkania i życzymy wszystkiego najlepszego w zdobywaniu sławy i dbaniu o włosy.
Dziękuję
amiboshi 2006-10-07 08:34:38
skomentuj (5)
Nić dodaj nić ująć
Temat można odczytać w dwóch wersjach.
1. Nie skasuję bloga, chociaż tylko ty Emi to czytasz.
2. Wygląd Amibosza. Przecież on jest taki piekny, że nic nie trzeba dodawać ani odejmować.
W każdym razie... Ostatnio Amibosz był na małych wakacjach (następnych już). Miał szczęście, że jego nowy menadżer zabrał ze sobą wiele kremów do opalania. Dzięki temu, Pan Amiboshi nie opalił się zbyt a mają wiele pudełek z kremem do opalania w kieszeni, czuł się w jakimś procencie bezpieczniejszy.
Mało pływał, ponieważ bał się, że jeszcze jakaś ryba go zaczepi w jeziorze, mimo że wiele innych osób pływało.
Potem chodził sobie na lody codziennie, ale takie dietetycznie, broń boże żeby nie utyć.
Następnie udał się na spoczynek do swojej wilii odpoczynkowej. I tak codziennie, ale bardzo się mu podobało. Bardzo lubił jeźdźcić samochodem po niedalekich pastwiskach z końmi (oczywiście jak już miał się na jakimś przejechać to na czystym, bo jeszcze biedny się ubrudzi).
No ale powraca ponownie i ma nadzieje, że udzieli nam niedługo krótekiego wywiadu.
PS. Z koleji czasem dodawał, że było beznadziejne, ale uciszał sam siebie i kontynuuował myśl.
amiboshi 2006-09-04 13:14:39
skomentuj (3)
Skasować wszystkie strony i blogi
Nie chce mi się pisać w ogóle w necie. To nie ma sensu i tak kazdy uważa, że to nudne itp, więc to jest chociażby dobry argument by skasować wszystkie blogi, fanlistingi itp. Nie chce mi się pisać co miesiac skoro kurna nic się nie dzieje a jeżeli już to nie nawidzę tego powtarzać sto tysięcy razy każdemu indywidualnie!
Jeżeli dalej to potrwa, czyli nie będzie chciało mi się pisać notek, to kasuję wszystko co mam w necie.
Mam to w dupie, a przynajmniej będę miała więcej czasu na czytanie i naukę.
amiboshi 2006-08-01 11:11:17
skomentuj (1)
List i przewspaniała odpowiedż
Szanowny Panie Amiboshi,
Nazywam się Ishi i jestem z Grenlandi. To bardzo dla mnie cenne, że ten list dojdzie do Pana, poprzez moją inną rodzinę, ale proszę mi uwierzyć, naprawdę proszę, sama go pisałam, własnoręcznie.
Spostrzegłam pana raz w naszej lodowej telewizji w naszym małym iglo. Przełączałam kanały, ale wszędzie był właśnie Pan! Postanowiłam się dowiedzieć kim Pan jest. Włączyłam mój mini lodowy komputer i poszukałam w necie. Niech Pan zgadnie. Od razu znalazłam!
Zakochałam się w Panu od razu! I od tamtego momentu, zawsze chciałam to powiedzieć!
Zawsze pana, Ishi z Grenladnii.
Dostałem list, był jakiś taki lodowaty. Zostawiłem więc moją esencję z mleka, którą wcierałem sobie w moje piękne włosy i z zainteresowaniem poszłem do pokoju, by nikt mi nie przeszkadzał.
Otowrzyłem. Przeczytałem. Rozczarowałem się, że to kolejna fanka.
Usiadłem więc do biórka i odpisałem.
Ishi, -zastanowiłem się, czy nie zachować się "lepiej" i dopisać droga, ale zmieniłem zdanie.
Cieszę się z listu, chociaż jest dosć nudny, bo opowiada tylko o tym jak mnie poznałaś i o tym zimynym iglo. Chyba się przyziębię od tego! -Napisałem ze wściekłości, gdy poczułem, że siorpię.
Przewspaniały Amiboshi. -podpisałem.
Pan Amiboshi na szczęście nie opalił się zbytnio, ani nie przyziębił. Bardzo podobały mu się wakację i uznał, że musi jeszcze trochę włosy zapuścić.
amiboshi 2006-06-30 07:38:56
skomentuj (3)